Jak zapakowaliśmy się na 4 dni urlopu w Anglii


Nigdy nie miałam problemu z pakowaniem się. Zazwyczaj zabieram ze sobą najpotrzebniejsze rzeczy, uniwersalne ciuchy , plus dodatkowo 3 rzeczy, które są na '' a może się przyda ''.
Nie lubię brać ze sobą wiele ale też nigdy nie wiem, co może się przydać, zwłaszcza gdy pogoda taka zróżnicowana , jednego dnia upał a drugiego może przyjść ochłodzenie z deszczem. 


Zauważyłam, że moja szafa w ostatnim roku bardzo się zmieniła. Zrezygnowałam z kolorów, w szafie dominuje czerń, odcienie szarości , brązu , białego i pudrowy róż. Zaczęłam ograniczać kupowanie ciuchów, inwestuję w to co będę nosić na co dzień i tak by wszystko do siebie pasowało.  Polubiłam to, chodź nie powiem, czasami brakuje mi kilku dodatkowych rzecz...

Z pakowaniem Młodej miałam ten sam problem co ze sobą, dlatego przyszykowałam jej kilka zestawów i dodatkowo kilka rzeczy , gdyby pogoda się popsuła. Mam nadzieję, że pogoda dopisze i uda nam się spędzić miło kilka dni prawdziwego urlopu w Londynie.

W skrócie co ze sobą zabrałam : 
3 pary spodni, 3 luźne bluzki, dwie pary szortów , czarna ramoneska, futrzana kamizelka, płaszcz (nie ma go na zdjęciu) , biały t-shirt z szafy męża, jedne buty, 3 pary okularów , torebka , szary cardigan.








4 komentarze:

  1. Najlepsze jest tworzenie z góry założonych zestawów - później nie zastanawiamy się, co na siebie nałożyć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się co do tworzenia zestawów... Gdy tego nie zrobię mam problem.
    Zapraszam:-) https://pozytywnaja.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja mam odwieczny problem z pakowaniem sie. Zawsze mowie ze wezme najpotrzebniejsze a wychodzi ze wzielam malo pasujace do siebie rzeczy;/ musze popracowac nad pakowaniem sie.

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Diva na urlopie - fashion blog , Blogger