Jeden dzień w Paryżu


W poprzednim wpisie pisałam o Disneyland'zie a w dzisiejszym opowiem o naszym zwiedzaniu Paryża.
Jako turyście ciekawi byliśmy kilku słynnych miejsc takich jak katedra Notre Dame czy wieża Eiffla ale nie zamierzaliśmy marnować naszego czasu na stanie godzinami w kolejkach by wejść do Notre Dame albo wspiąć/wjechać na wieżę Eiffla. 



Naszym punktem numer jeden była katedra Notre Dame, akurat złożyło się tak, że wysiedliśmy z metra jakieś dwie ulice wcześniej. Wcześniej wykupiliśmy karnet biletów na metro ticket t+  za ok.14,50 Euro, co opłacało się nam najbardziej. 
Po katedrze skręciliśmy w pierwszą lepszą uliczkę i tak spacerkiem przechadzaliśmy się ulicami Paryża podziwiając wszystko dookoła. Uliczne grajki, sklepy, butiki, piekarnie, budynki... Słońce co chwilę chowało się za chmurami, powiewał lekki wiaterek, idealna pogoda , nie za ciepło, nie za zimno.

Hôtel de ville de Paris

Hôtel de ville de Paris

Hôtel de ville de Paris / piekarnia z pysznościami 

Notre Dame





po lewej słabo widać więzę Eiffla / po prawej Notre Dame 



Naszym kolejnym celem była wieża Eiffla do której dojście zajeło nam dłuższą chwilę. W połowie drogi skręciliśmy do napotkanej domowej restauracji na meksykańsie burriito 
Adres: Mexi and Co ,10 rue Dante, 75005 Paris, France
Burrito było sporej wielkości , ładnie podane z dodatkiem guacamole i chipsów  i  pokrojonych pomidrków z ogórkiem ( niestety nie posiadam dobrego zdjęcia) . Do obiadu dostaliśmy wodę (ponoć w każdej restauracji podawana jest woda ). Było smacznie a poracja była duża, dlatego polecam.


Najedzeni ruszyliśmy dalej.

Wystawa w second hand 


Maison Georges Larnicol , kupiłam opakowanie na spróbowanie. Delikatne i pyszne, 
następnym razem wezmę więcej bo jedno opakowanie to za mało ;)




W tym miejscu wymienię kilka ciekawostek, które zauważyłam u francuzów:
Jeśli chodzi o modę panuje tam prostota, najczęstszym spotykanym kolorem była czerń, biel, granat. U francuzek zauważyłam czerwień na ustach i czarna kreska na powiekach albo całkowity brak makijażu. Nie zuważyłam by która kolwiek z fancuzek miała pomalowane usta na różowo. Najczęstrze oufity to cygaretki, 'męskie' buty, plisowane spódnice midi, marynarki albo kombinezony.

Francuzi pomimo , że jest czerwone światło dla pieszych uwielbiają stać na ulicy i czekać na zielone.

Francuzi są chujowymi kierowcami, zmieniają pasi kiedy chcą i zbyt często nadużywają klaksonu.

Nie znają angielskiego (pomijam dzielnice turystyczne).




Szczęśliwi odnaleźliśmy wieżę Eiffla rozsiadliśmy się na trawce i ładowaliśmy energię z bijącego na nas ciepłego słońca. Lisa objadała się naleśnikiem z nutellą i całkiem poważnie zaczęła pozować do zdjęć ;)

Koszt naleśnika z nutellą to 4,50 za sztukę (w Disneyland'zie kosztował o euro taniej).











Naszym kolejnym punktem był Łuk Triumfalny, wsiedliśmy w metro po kilku stacjach byliśmy na miejscu. Przed Łukiem mnóstwo turystów czekających w kolejce by zwiedzać Łuk i wejść na samą górę  a my wróciliśmy na metro i pojechaliśmy na nasz ostatni punkt - historyczna dzielnica Montmartre, która spodobała mi się najbardziej. Najbardziej klimatyczna dzielnica i mnóstwo turystów wspinających się na samo wzgórze, gdzie mieści się Bazylika Sacré-Cœur. 

Pełno tanich pamiątek, klimatycznych kawiarni i pięknych uliczek. 









Bazylika Sacré-Cœur

piękny widok ze wzgórza bazyliki







Słynna kawiarnia z filmu 'Amelia' 


Z Paryża przywiozłam piękne wspomnienia, kilka magnesów na lodówkę, głowę pełną nowych marzeń.
Jeżeli macie zamiar wybrać się do Francji, zechcecie zwiedzić Paryż musicie pamiętać by spróbować przepysznych eklerków i makaroników, nigdy w życiu nie jadłam tak pysznych ciastek, posmakujcie pysznej francuskiej bagietki i zamist metra używajcie nóg, wtedy zobaczycie najwięcej a metra używajcie gdy się zmęczycie.

Ps. Uważajcie na kieszonkowców w metrach i najbardziej turystycznych miejscach, tam kręci się ich najwięcej.

20 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia z wspaniałego miasta i wspaniałej podróży! Jestem oczarowana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudne zdjęcia! Nigdy nie byłam w Paryżu i kiedyś będę chciała to nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paryż - moje jedno z wielu niespełnionych jeszcze marzeń

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziewczyno, ale ty masz oko fotografa! Cudowne zdjęcia! Podziwiam <3

    Miałam okazję być w samym centrum Francji i mam nadzieję, że za jakiś czas będę mogła zabrać tam moje dwa maluszki :)

    P.S Wystawa w taniej odzieży robi wrażenie... ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękne zdjęcia, szczególnie te z uśmiechniętą modelką :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Słyszałam trochę opinii o Paryżu, jedni się zachwycają, inni mówią, że jest bardzo brudny. Nie byłam tam jednak i póki co nie wybieram się 😊

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nastawiałam się na to, że Paryż będzie brudny. Trafiliśmy w miejsca, które brudne nie były wcale :)

      Usuń
  7. Śliczne zdjęcia :) A Paryż jak to Paryż - przepiękny :) Wpadnij na mojego bloga :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam Wasze podróże małe i duże :))

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow! Ale dlaczego meksykańskie jedzenie we Francji?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dlaczego by nie? Mieszkam w Niemczech i nie mam w mieście żadnej meksykańskiej knajpki, więc skusiliśmy się na nią we Francji. Z francuskich przysmaków najadłam się pysznych francuskich eklerków.

      Usuń
  10. Ah ten Paryż, miasto moich sentymentów i dawnej miłości ;) sporo czasu tam jeździłam i dzięki temu wpisowi fajnie było tam na chwilę wrócić ! PS. Jaka ładna, uśmiechnięta mała modelka pod wieżą Eiffla, ładne ujęcia !

    OdpowiedzUsuń
  11. Paris, Paris! Kolejne miasto, które za pierwszym razem przypadło mi do gustu. Najbardziej lubię Notre Dame i klimatyczne uliczki w okolicy katedry. Coś pięknego!
    P.S. Świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Montmartre to zdecydowanie moja ulubiona część Paryża. Oczywiście cały jest piękny. Ten mały czarny samochodzik jest genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Autorko tego wpisu, proszę, naucz się poprawnej polszczyzny. Moje oczy krwawią, widząc: "która kolwiek", zdania złożone niepoprawnie czy przecinki wstawione w losowych miejscach. Najprościej ujmując: analfabetyzm wtórny.

    OdpowiedzUsuń
  14. ah ten Paryż, kiedyś i ja tam zawitam, ale najbardziej mnie rajcują takie zwykłe miejsca, zwykłe domy, małe knajpki, zwykli ludzie- jak na Twoich zdjęciach, ten różowy dom czy ten opleciony jakimś bluszczem

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Diva na urlopie - fashion blog , Blogger